Ustalmy od razu…

Jest lato (prawie!), są wakacje. Są długie weekendy, wypady za miasto, śluby i wesela, chrzciny i grille. Pięknie jest po prostu! I nie piszę tego po to, żeby zaraz dodać „a my czeźniemy przy tych biurkach, bla bla bla…”. Zimą są narty. Jesienią – bo ja wiem, Bałtyk poza sezonem jest piękny. A wiosną majówka i komunie. I wszystko to generuje potrzebę urlopu!

theberry.com

Nie ma z tym większego problemu… o ile nie zmieniasz właśnie pracy. Słyszałam o ludziach, którzy w sobotę brali ślub, a w poniedziałek stawiali się do nowej roboty, bo bali się poprosić o wolne. Wiem, różne są sytuacje w życiu, ale pamiętajcie, że moment w którym dostajecie ofertę pracy to ten moment, kiedy najwięcej możecie utargować.

Nie namawiam do bawienia się w przekupniów! Teksty w stylu „no umawialiśmy się na trzy netto, ale jak mnie tak chcecie, to dajcie 3,5” są słabe i wskazują, że twoją jedyną motywacją do pracy jest kasa. Żaden pracodawca nie chce tego usłyszeć (choćby to była prawda :/). Dlatego idąc na rozmowę kwalifikacyjną, warto sobie przemyśleć, na czym ci zależy. Poziom wynagrodzenia to jedno, ale jeśli masz zaplanowany urlop – powiedz o tym na rozmowie. Oczywiście nie wchodzisz na spotkanie z uśmiechem na ustach i nie oznajmiasz zaraz po przedstawieniu się „ ale zanim zaczniemy, informuję, że w połowie sierpnia jadę do Tunezji”. Najpierw porozmawiajcie. Zorientuj się, czy ta praca cię interesuje i czy jest zainteresowana tobą. Kwestie wynagrodzenia, benefitów i inne szczegóły omawiacie na ostatnim etapie rozmów (no chyba, że twoje wakacje to superdługa wyprawa i tak naprawdę wpływają znacznie na termin rozpoczęcia pracy).

źródło: 9gag.com

 

Wyobraź sobie, że robisz remont. Umawiasz się z ekipą i gadka idzie świetnie. Bajeczne referencje, w porządku stawka, nawet gusta macie zbliżone. Jesteście umówieni, majster w poniedziałek zaczyna, a w środę mówi, że wróci za tydzień, bo wybywa na wcześniej umówiony urlop. Fajnie? Średnio.

Tak samo średnio jest, kiedy to ty masz swoje plany i tylko dlatego, że zmieniasz pracę musisz z nich zrezygnować. Twoje nastawienie do nowego miejsca może na tym co najmniej ciut ucierpieć.

Nie zmieniasz pracy żeby było tak samo, albo gorzej. Chcesz żeby było lepiej, to ustal na czym ci zależy. Negocjuj kasę – a jeśli nie możesz dostać takiej, jaką chcesz, rozważ czy w ogóle opłaca ci się taka zmiana. Negocjuj benefity – obecnie chyba trudno o coś lepszego niż własne miejsce parkingowe, ale cóż, nie zawsze się da, więc może chociaż włączenie do pakietu medycznego twoich najbliższych (o ile najbliżsi to nie 23 osoby+). Negocjuj urlopy i dni wolne, na których ci zależy. Niezależnie, czy to wykupione wcześniej wczasy, czy tydzień na przygotowanie się do merytorycznego egzaminu.

”Negocjuj” nie oznacza „bezwzględnie żądaj” – możesz usłyszeć „nie negocjujemy z terrorystami”. Poinformuj, zaznacz, co jest dla ciebie istotne. Z mojego doświadczenia wynika, że firma bez wahania zgodzi się na te warunki, na które będzie mogła (no nie, pewnie nie zapłacą ci za rok z góry). Zwłaszcza jeśli im na tobie zależy. Tak, im bardziej jesteś przedstawicielem profesji pożądanej, albo masz specyficzne doświadczenie i umiejętności – tym łatwiej. Tylko nie myśl, że to zamyka drogę, jeśli jesteś np. zwykłym HR’em 😉 Dobrzy pracownicy, solidni, są poszukiwani w każdym fachu.

Dodaj komentarz